KulturaNauka i Edukacja

O trzech takich z Gminy Ceków-Kolonia co zdobyli Monte Cassino.

O trzech takich z Gminy Ceków-Kolonia co zdobyli Monte Cassino.

Kanonier Bolesław Gałązka

                Bolesław Gałązka mieszkaniec Przespolewa w Gminie Ceków-Kolonia urodził się 27 czerwca 1908 roku w Małgowie (powiat kaliski). Od 21 października 1930 roku do 20 października 1932 roku pełnił służbę wojskową w 29 pułku piechoty Strzelców Kaniowskich. Wskutek mobilizacji w sierpniu 1939 roku powołany do 29 pułku piechoty Strzelców Kaniowskich w ramach działalności 25 Dywizji Piechoty Armii Poznań.  We wrześniu 1939 roku przeszedł szlak bojowy 25 DP poczynając od Kalisza, DW nr 470 na Turek, Uniejów. Według relacji ustnej Grzegorza Gałązki (wnuka) oddział Bolesława Gałązki został otoczony przez Armię Czerwoną w dniu 17 września w okolicach Kowna. Następnie przebywał w stopniu szeregowy w obozie jenieckim w Kozielsku, w ramach pobytu w obozie wraz ze współwięźniami budował lotnisko (prawdopodobnie) w Smoleńsku. Z opowieści wspomnianego Grzegorza Gałązki widzimy realia niewoli sowieckiej, zwłaszcza w dniu Wigilii, gdy jego dziadek wraz  z innymi żołnierzami odmówił pracy za co nie otrzymali jedzenia. Ale, że żołnierz polski potrafi się odwdzięczyć swoim oprawcom to w dogodnych momentach wrzucano ukradkiem wszy   i pchły żołnierzom sowieckim za kołnierz. Po podpisaniu układu Sikorski-Majski 30 lipca 1941 roku Bolesław Gałązka odnajduje się wśród żołnierzy II Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Nie znamy historii kanoniera Gałązki od momentu osadzenia w Kozielsku do udziału w bitwie o Monte Cassino. W książeczce wojskowej znajduje się jedynie zapis z datą „od VII 1942 do V 1944 r.-pełnił służbę wojskową w Armii Obcej szeregowiec telegramista”. Jak widać władze PRL-u w wydanych dokumentach wojskowych traktowały okres walki w II Korpusie Polskim jako przynależność do obcej armii. Czas niewoli w sowieckich obozach był przemilczany. Bolesław Gałązka za udział w bitwie o Monte Cassino otrzymał medal Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino nr 21531 na podstawie rozkazu dowództwa 5 Kresowej Dywizji Piechoty z dnia 22 lutego 1945 roku.  Bolesław Gałązka służył w 5 Kresowej Dywizji Piechoty a dokładniej w 6 Lwowskim Pułku Artylerii Lekkiej. Po zakończeniu wojny przebywał w Anglii (prawdopodobnie w hrabstwie Gloucester w obozach Stowell Park, Ullenwood lub Cheltenham). Wrócił do Polski w 1947, zmarł 1 lutego 1977 roku. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Przespolewie.

 

 

 

 

 

Zdjęcie Bolesława Gałązki (1946 r.)

 

 

 

Zdjęcie Legitymacji Krzyża Monte Cassino.

 

 

 

 

 

 

Grób kanoniera Bolesława Gałązki na cmentarzu w Przespolewie.

 

 

Kapral Antoni Benc.

Mieszkaniec Plewni w Gminie Ceków-Kolonia. Urodził się 7 stycznia 1911 roku w Plewni. Niestety bardzo mało wiemy o jego udziale w wojnie obronnej we wrześniu 1939 roku, prawdopodobnie jak większość mieszkańców okolic Kalisza służył on w 25 DP, z relacji rodziny również wiemy, że jego oddział został otoczony w pobliżu Kowna i następnie osadzony w obozie jenieckim na terenie Związku Radzieckiego, nie wiadomo w jakim obozie. Pojawia się również wątek jego ucieczki przed Armią Czerwoną do miejscowości Jarosławicze na Wołyniu, gdzie prawdopodobnie przebywała jakaś rodzina. I właśnie tam zostaje pojmany i osadzony w obozie jenieckim. W jaki sposób trafił do II Korpusu też nie wiadomo. Więcej informacji o jego udziale w Bitwie o Monte Cassino odnajdujemy  w dwóch opisach/wspomnieniach:

Porucznik Henryk Ścigała”… Jak dotąd, w 12 Pułku Ułanów ilość zabitych i ciężej rannych przekroczyła jedną czwartą stanu. Dowódca mego szwadronu, przegrupował nas. Zostałem przesunięty do innej drużyny, bo drużynowy kapral Benc Antoni, Kasztelan Franciszek i Martun Piotr byli zabici   a Sokołowski Bolesław i Wiśniewski Edward ranni. 20 maja wieczorem zostaliśmy podrzuceni przybyłymi “Karierami” w pobliże góry Cairo. Skąd jako Szwadron Szturmowy mieliśmy zdobywać miasteczko Piedimonte. Dowódcą szwadronu został wybrany por. Tekliński. (Ambicją jego było wzięcie jeńca, za co obiecał krzyż Virtuti Militari). Szliśmy na główne fortyfikacje linii Hitlera, zaopatrzone w stalowe pilboksy, peryskopy, działa pepanc wmontowane na ruchomych wieżycach. Niemcy tam mieli dobre punkty obserwacyjne w Piedimonte, Monte Cairo i Passo Corno. Sieć ogni broni ciężkiej i dużo min przeciwpancernych i przeciwludzkich, na porosłym krzakami podmokłym terenie. Umocnienie to było poprzednio atakowane przez Aliantów, przez 2-gą Brygadę Pancerną, naszą piechotę i spieszony Szwadron Szturmowy 12 Pułku Ułanów. Na drodze wysoko na zboczu spotyka nas dowódca grupy operacyjnej ppłk Bobiński i informuje: miejscowość na którą mamy uderzyć jest już zajęta przez nasze czołgi. My obsadzimy zdobyty teren w celu ewentualnego odparcia nieprzyjaciela. Mimo tej wiadomości wachmistrz Kuriata nie zmienia naszego szyku bojowego. Ja jako szperacz ubezpieczam pluton z lewa, trzymając swój “Thomson” gotowy do strzału…”

Moment bohaterskiej śmierci kaprala Antoniego Benca został uwieczniony przez Melchiora Wankowicza w książce „Bitwa o Monte Cassino”. W rozdziale Ułani w opałach odnajdujemy osobę naszego rodaka „…Łączności z wysuniętym w przód plutonem podporucznika Koczego nie ma. Kapral Benc podejmuje się pójść na ochotnika; kapral Benc opiekuje się młodym ułanem Krukowskim, który go kocha niemal jak ojca. Chłopak przeczuwa nieszczęście, co chwile wysuwa się z bunkra. Gdy dowódca się odwrócił – wyskoczył. Wrócił wołając, że o pięćdziesiąt metrów Benc leży ranny. Dosięgła go bestia zjadliwa, strzelec wyborowy. Sanitariusz Kuźnicki poprawił torbę, poszedł. Ogień niemiecki był tak intensywny, że nie było szans. Kuźnicki zabrał spod skarpy carriera i podsuwa się tylnym biegiem. Tylko go nie najedźcie!-krzyczy ze schronu blady Krukowski. Kuźnicki już jest przy Bencu. Wysiłkiem, który w takich chwilach się zjawia, wrzuca umierającego (zmarł potem  w szpitalu)na carriera. Tymczasem rusza patrol, w nim Krukowski, który otrzymuje od strzelca wyborowego ciężki postrzał w nogę. Sanitariusz Kuźnicki opatruje opiekuna i pupila, idzie do schronu zameldować, że są ciężko ranni, że należy ich natychmiast ewakuować. Nie pomaga opaska Czerwonego Krzyża. Czyha bestia zjadliwa. Kuźnicki pada ze strzaskanym ramieniem…”   Za udział w bitwie o Monte Cassino został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Walecznych:

 

 

 

Zdjęcie Legitymacji

 

 

Kapral Antoni Benc zmarł w szpitalu w dniu 21 maja 1944 roku, z przebiegu walk  o wzgórze Monte Cassino, które zostało zdobyte 18 maja 1944 roku przez patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich można wywnioskować, że mieszkaniec naszej gminy jako jeden z pierwszych był na zdobytym wzgórzu. Śledząc dalszy szlak bojowy ułanów podolskich oraz datę dniową śmieci Antoniego Benca można wskazać miejsce jego śmiertelnego postrzału. Kapral zginął zdobywając kolejne wzgórze Piedimonte San Germano.

Kapral Antoni Benc jest pochowany na Polskim Cmentarzu Wojennym pod Monte Cassino (położenie grobu: 1-C-20 ).

 

Warta honorowa przy grobie kaprala Antoniego Benca podczas 74 Rocznicy bitwy o Monte Cassino (wartę pełni Mariusz Jarczewski, apel odczytuje Włodzimierz Staszak).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kapral Antoni Benc  3 Dywizja Strzelców Karpackich 12 Pułk Ułanów Podolskich (zdjęcie przedwojenne)

 

 

 

Kapral Józef Łyszczyński.

Kolejnym żołnierzem z Gminy Ceków-Kolonia walczącym u boku gen. Władysława Andersa  w bitwie o Monte Cassino był kapral Józef Łyszczyński urodzony 20 lipca 1915 roku w Kamieniu.           W kampanii wrześniowej służył w 10 pułku piechoty w ramach 25 DP Armii Poznań. Został wzięty, wraz z innymi żołnierzami, do niewoli sowieckiej 17 września 1939 roku w Tarnopolu. Następnie umieszczono go w obozie Równe-Lwów. Po układzie Sikorski-Majski zgłosił się 2 września 1941 roku do Armii Polskiej w ZSRR w Tockoje. Otrzymał przydział do 6 Baonu Strzelców „Dzieci Lwowskich”, następnie przemianowany na 6 Pułk Pancerny „Dzieci Lwowskich”. W pułku pancernym pełnił funkcję kierowcy w czołgu Sherman w I Szwadronie pod dowództwem porucznika Adolfa Jadwisiaka. Poniósł śmierć w boju dnia 18 lipca 1944 zdobywając Anconę. Opis akcji bojowej, podczas której zginął kapral Łyszczyński został zawarty w książce Waldemara Handke „Semper Fidelis. Dzieje Pułku 6 Pancernego Dzieci Lwowskich”:

„…Następnego dnia rano (18 lipca 1944 roku), po osiągnięciu założonych przedmiotów natarcia z dnia poprzedniego-Pułk pozostaje na miejscu, natomiast 1 Szwadron „Dzieci Lwowskich” wraz z 15 Pułkiem Ułanów Poznańskich, kontynuuje pościg w czasie którego został trafiony pociskiem ppanc. i spalony czołg  „Piedimonte I” dowódcy Szwadronu porucznika Adolfa Jadwisiaka ( w wyniku czego zginęło 2 pancernych: kapral Józef Łyszczyński oraz pancerniak Feliks Zamara). Sam dowódca szwadronu oraz 2 pancernych-członków jego załogi zostało rannych…”.

W Urzędowym Zawiadomieniu o zgonie, które trafiło do Marii Łyszczyńskiej  w październiku 1948 roku dowiadujemy się więcej o śmierci kaprala: „…Śp. Kapral Łyszczyński Józef…poległ dnia 18 lipca 1944 roku na Polu Chwały pod Casa Nuove w obronie Wolności i Niepodległości Rzeczypospolitej…”

Kapral Józef Łyszczyński również zdobył sławetne wzgórze Monte Cassino. Poniósł śmierć 18 lipca na przedpolach Ancony. Pochowany został na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto. Za udział w walkach został odznaczony Krzyżem Walecznych (śp kpr.ŁUSZCZYŃSKI Józef: KW po raz pierwszy. Numer ewidencyjny karty 1915-27-III.Poległ 18 VII 1944 Ankona.KMC nr 30703.).

 

 

Zdjęcie czołgu Sherman M4 z 2 Korpusu Polskiego (w takim czołgu był kierowcą kapral Józef Łyszczyński)

 

 

 

 

 

 

 

Zawiadomienie urzędowe o śmierci kaprala Józefa Łyszczyńskiego oraz jego zdjęcie (przedwojenne).

 

 

 

Epilog

            Trzech młodych chłopaków z Gminy Ceków-Kolonia w 1939 roku nie miało wątpliwości, poszli walczyć o Polskę. Nie mogli przypuszczać, że zawierucha wojenna splecie ich losy pod Monte Cassino. Każdy z nich miał swoją historię, każda była inna. Jedno co łączyło to miłość do ojczyzny, wola walki za Polskę i powrót do kraju. Wrócił tylko jeden z nich-kanonier Bolesław Gałązka. Pozostali dwaj dali świadectwo swojego patriotyzmu, złożyli w ofierze swoje życie. Kapral Antoni Benc spoczął na cmentarzu pod Monte Cassino a kapral Józef Łyszczyński pochowany jest na cmentarzu wojskowym w Loreto. Wszyscy trzej przeżyli piekło radzieckiej niewoli, przeszli ze swoim dowódcą gen. Władysławem Andersem cały szlak bojowy z ZSRR do Włoch. Czy się znali? Nie wiem. Na pewno kapral Antoni Benc i kapral Józef Łyszczyński zdobywali ramię w ramię wzgórze Piedimonte San Germano. Warto o takich bohaterach pamiętać, warto o nich uczyć. Będziemy o nich uczyć   w szkołach w Gminie Ceków-Kolonia. To nasz obowiązek.

Cześć ich pamięci..

 

Opracowanie Mariusz Chojnacki- historyk, nauczyciel, samorządowiec